Wyjęłam słuchawki z uszu i usłyszałam komunikat "Prosimy o zapięcie pasów bezpieczeństwa, czekają nas małe turbulencje". Szybko zrobiłam co kazał pilot wystraszona tymi turbulencjami.
- Proszę tutaj usiąść, niebezpiecznie jest chodzić po samolocie w czasie turbulencji, a nie zdąży pan wrócić na swoje miejsce - odezwała się stewardessa stojąca obok, a na miejscu przy mnie usiadł wysoki mężczyzna.Nie zwróciłam uwagi na jego wygląd, bo byłam zbyt przerażona, pierwszy lot samolotem jest dla mnie bardzo stresujący.
- Boisz się? - usłyszałam przy moim uchu niski głos, który wydał mi się znajomy. Spojrzałam na mężczyznę i zamarłam, obok siedział Shawn Mendes, mój idol - Hej..dobrze się czujesz? Bardzo zbladłaś.. - widziałam w jego oczach zmartwienie.
- P-Pierwszy lot.. - wydukałam.
- Wszystko jasne, spokojnie, weź kilka spokojnych oddechów - zrobiłam co kazał - Świetnie, to tylko turbulencje, nic nam nie grozi..Już ok?
- T-Tak..dziękuję..
- Nie ma za co, jestem Shawn - uśmiechnął się szeroko
- J-Ja Gosia - niepewnie odwzajemniłam uśmiech
- Gosia? - powtórzył łamiąc sobie język i robiąc zabawną minę.
Zaśmiałam się - Właśnie tak, jestem z Polski
Shawn uśmiechnął się szerzej - Słyszałem o tym kraju, podobno jest tam niesamowicie, a kobiety są najpiękniejsze. Z tym drugim mogę się zgodzić - puścił mi oczko, a ja się zarumieniłam
- Nie zgodziłabym się z tym, że jestem piękna, ale dziękuję Shawn
- Przyjemność po mojej stronie - uśmiechnął się szerzej
W pewnym momencie mocno zatrzęsło samolotem, a ja wbiłam palce w fotel ze strachu.
- Hej, spokojnie - wziął mnie za rękę, splótł nasze palce i ścisnął w uspokajającym geście
- Dziękuję.. - szepnęłam tak samo zaskoczona jego gestem jak i wdzięczna za niego
- Przy mnie nie masz czego się bać, Gosia - zachichotałam na sposób w jaki wymawia moje imię, a on znowu się uśmiechnął - Widzę, że już lepiej, do usług - puścił mi oczko, znowu powodując rumieńce na mojej twarzy.
Resztę lotu spędziliśmy razem, Shawn nie chciał mnie zostawiać samej, więc wziął mnie ze sobą do klasy pierwszej. Byłam zdziwiona, że nikt nie sprzeciwiał się, ale w końcu Shawn to gwiazda i traktują, go jak należy. Chociaż ja zapomniałam, że jest moim idolem i traktowałam go jak zwykłego chłopaka, który postanowił mi pomóc z moi strachem i rozśmieszał mnie w każdym momencie.
Może jednak te wakacje nie będą takie złe? Zdążyłam już zdobyć kumpla, tylko podczas podróży i zapomniałam po co tam lecę, cały strach i zmartwienia opuściły mnie dzięki Shawn'owi.
___________________________________________
Ale jestem wykończona po wczorajszych urodzinach, masz 20 lat i nagle Cię męczą xD
Tak jak obiecałam jest pierwszy rozdział :) Nie jest za długi, ale nie miałam za dużo siły kiedy go pisałam :( Jednak mam nadzieję, że wam się spodoba i proszę, nie bójcie się komentować, bo to mi pokazuje, czy wam się to podoba :D
Rozdział drugi możliwe, że jutro, ale tego nie jestem pewna na 100% :)
Życzę wam miłego i pełnego wypoczynku weekendu <3(w końcu jutro już piątek ^^ )
czwartek, 3 marca 2016
środa, 2 marca 2016
Prolog
Właśnie siedzę w samolocie do LA z Londynu(taniej wyszło niż z lot z Polski). Z jednej strony bardzo się cieszę, bo zawsze chciałam tam polecieć, ale z drugiej jestem załamana, bo to przez mojego ojca tu jestem...
Ale zacznijmy od początku. Nazywam się Małgorzata Pask, mam 20 lat i studiuję pedagogikę w centrum Polski. Mam dwie starsze siostry: najstarszą Ewę(ma męża Adama i 1,5 roczną córeczkę Alicję) oraz środkową Agnieszkę(mąż Grzegorz, jeszcze bez dzieci); moi rodzice - Teresa i Andrzej - do niedawna mieszkali razem ze mną, ale ojciec zrobił coś co przelało szalę goryczy...otóż zdradził moją mamę; przez lata codziennych awantur i strachu, aby nie powiedzieć czegokolwiek co mogłoby go wkurzyć(a mogło być to wszystko), moja mama nie potrafiła mu już wybaczyć kolejnej zdrady(kiedy miałam kilka miesięcy spotykał się z jakąś babą i nawet się nie przejął kiedy mama go nakryła). Często myślę, że została z nim tylko ze względu na mnie, miłości w tym małżeństwie nie było już o lat.
Skąd wiemy o kolejnej zdradzie, której dopuścił się kiedy moja mama była ze mną w 8. miesiący ciąży? Ktoś USA skontaktował się z moim tatą, ale on nie zna języka angielskiego więc poprosił mnie o rozmowę, w ten oto sposób dowiedziałam się, że ojciec ma syna z tamtą kobietą..TAK SYNA! Jestem pewna, że gdyby chłopak go nie szukał to my byśmy nic nie wiedzieli. Mama od razu wyrzuciła ojca z domu, nie chciała go już widzieć ani znać, była zrozpaczona, ale z pomocą swoich córek pozbierała się i rozwiodła z tym bydlakiem.
Na początku wakacji, kilka miesięcy po zakończeniu horroru związanego z życiem z tym...egoistą, siedziałam w pokoju planując jak przez trzy miesiące większość czasu spędzę w domu, moi jedyni przyjaciele planują wyjazdy albo pracują, więc nie mają czasu. W pewnym momencie weszła moja mama:
- Cześć skarbie, masz jakieś plany na wakacje z przyjaciółmi?
- Mati pracuje na basenie praktycznie codziennie, Karo jedzie do mamy, a Patryk i Michał planują pojechać nad jezioro, więc nie za wiele..A co? - spojrzałam na nią odrywając wzrok od laptopa
- Skontaktował się ze mną mężczyzna z USA
- Rozmawiałaś po angielsku? - zdziwiłam się
- Nie skarbie - zaśmiała się - To był tłumacz, Twój brat przyrodni chce Cię poznać
Zakrztusiłam się sokiem, który piłam - Cco...?
- Chłopak chce mieć kontakt z rodzeństwem, nie jest winien temu co zrobił wasz ojciec. Przypomniałam sobie, że zawsze chciałaś pojechać do USA, a przy okazji dowiesz się jaki twój brat jest.
- Ale..jesteś pewna, że chcesz, abym jechała?
- Jasne Gosia, to okazja życia, podszkolisz język i wybawisz się, bo lecisz do Los Angeles!
Pisnęłam i rzuciłam się mamie na szyję - Kocham Cię mamo, jesteś najlepsza wiesz?
- Dzięki Tobie i twoim siostrom to wiem - przytuliła mnie z uśmiechem - Chodź musimy kupić Ci parę ubrań, nie masz przecież kostiumu do pływania, o szortach nie wspomnę, a tam jest baaardzo gorąco. O i sukienki Ci kupimy!
- Mamo..wiesz, że nie lubię szortów, pływać pewnie też nie będę...
- Spójrz na mnie - zmusiła mnie do spojrzenia sobie w oczy - Jesteś śliczna i nie masz czego się wstydzić, każda kobieta na gdzieś rozstępy, twoje wyblakły i już ich nie widać
- Widać mamo..plus mam za grube nogi i brzuch..
- Przestań, schudłaś od ostatniego roku i ja Ci to mówię, wiesz że jestem zawsze z Tobą szczera
- Wiem..dziekuję - dałam jej buziaka i poszłyśmy.
W skrócie tak wygląda sytuacja przez, którą znalazłam się w tym samolocie i lecę poznać mojego młodszego brata...
_______________________________________________
Jest prolog!
Mam nadzieję, że jest czytelny i wiadomo o co tu chodzi, szczerze pisałam go na nudnym wykładzie xD
Do historii Gosi zainspirowała mnie opowieść pani profesor na zajęciach :)
Pierwszy rozdział postaram się dodać jutro, a teraz lecę świętować moje urodziny ^^
Ale zacznijmy od początku. Nazywam się Małgorzata Pask, mam 20 lat i studiuję pedagogikę w centrum Polski. Mam dwie starsze siostry: najstarszą Ewę(ma męża Adama i 1,5 roczną córeczkę Alicję) oraz środkową Agnieszkę(mąż Grzegorz, jeszcze bez dzieci); moi rodzice - Teresa i Andrzej - do niedawna mieszkali razem ze mną, ale ojciec zrobił coś co przelało szalę goryczy...otóż zdradził moją mamę; przez lata codziennych awantur i strachu, aby nie powiedzieć czegokolwiek co mogłoby go wkurzyć(a mogło być to wszystko), moja mama nie potrafiła mu już wybaczyć kolejnej zdrady(kiedy miałam kilka miesięcy spotykał się z jakąś babą i nawet się nie przejął kiedy mama go nakryła). Często myślę, że została z nim tylko ze względu na mnie, miłości w tym małżeństwie nie było już o lat.
Skąd wiemy o kolejnej zdradzie, której dopuścił się kiedy moja mama była ze mną w 8. miesiący ciąży? Ktoś USA skontaktował się z moim tatą, ale on nie zna języka angielskiego więc poprosił mnie o rozmowę, w ten oto sposób dowiedziałam się, że ojciec ma syna z tamtą kobietą..TAK SYNA! Jestem pewna, że gdyby chłopak go nie szukał to my byśmy nic nie wiedzieli. Mama od razu wyrzuciła ojca z domu, nie chciała go już widzieć ani znać, była zrozpaczona, ale z pomocą swoich córek pozbierała się i rozwiodła z tym bydlakiem.
Na początku wakacji, kilka miesięcy po zakończeniu horroru związanego z życiem z tym...egoistą, siedziałam w pokoju planując jak przez trzy miesiące większość czasu spędzę w domu, moi jedyni przyjaciele planują wyjazdy albo pracują, więc nie mają czasu. W pewnym momencie weszła moja mama:
- Cześć skarbie, masz jakieś plany na wakacje z przyjaciółmi?
- Mati pracuje na basenie praktycznie codziennie, Karo jedzie do mamy, a Patryk i Michał planują pojechać nad jezioro, więc nie za wiele..A co? - spojrzałam na nią odrywając wzrok od laptopa
- Skontaktował się ze mną mężczyzna z USA
- Rozmawiałaś po angielsku? - zdziwiłam się
- Nie skarbie - zaśmiała się - To był tłumacz, Twój brat przyrodni chce Cię poznać
Zakrztusiłam się sokiem, który piłam - Cco...?
- Chłopak chce mieć kontakt z rodzeństwem, nie jest winien temu co zrobił wasz ojciec. Przypomniałam sobie, że zawsze chciałaś pojechać do USA, a przy okazji dowiesz się jaki twój brat jest.
- Ale..jesteś pewna, że chcesz, abym jechała?
- Jasne Gosia, to okazja życia, podszkolisz język i wybawisz się, bo lecisz do Los Angeles!
Pisnęłam i rzuciłam się mamie na szyję - Kocham Cię mamo, jesteś najlepsza wiesz?
- Dzięki Tobie i twoim siostrom to wiem - przytuliła mnie z uśmiechem - Chodź musimy kupić Ci parę ubrań, nie masz przecież kostiumu do pływania, o szortach nie wspomnę, a tam jest baaardzo gorąco. O i sukienki Ci kupimy!
- Mamo..wiesz, że nie lubię szortów, pływać pewnie też nie będę...
- Spójrz na mnie - zmusiła mnie do spojrzenia sobie w oczy - Jesteś śliczna i nie masz czego się wstydzić, każda kobieta na gdzieś rozstępy, twoje wyblakły i już ich nie widać
- Widać mamo..plus mam za grube nogi i brzuch..
- Przestań, schudłaś od ostatniego roku i ja Ci to mówię, wiesz że jestem zawsze z Tobą szczera
- Wiem..dziekuję - dałam jej buziaka i poszłyśmy.
W skrócie tak wygląda sytuacja przez, którą znalazłam się w tym samolocie i lecę poznać mojego młodszego brata...
_______________________________________________
Jest prolog!
Mam nadzieję, że jest czytelny i wiadomo o co tu chodzi, szczerze pisałam go na nudnym wykładzie xD
Do historii Gosi zainspirowała mnie opowieść pani profesor na zajęciach :)
Pierwszy rozdział postaram się dodać jutro, a teraz lecę świętować moje urodziny ^^
Witam! :D
Siemka! Jako, że mogę tu być anonimowa to nie będę zdradzała swojego imienia, pewnie niektórzy z was mnie pamiętają z moich poprzednich dzieł lub dowiedzieli się o tym blogu z fb, ale proszę was, mówcie mi Lisek :D
Parę lat temu pisałam imagines i opowiadania(możecie je znaleźć na moim profilu jeśli chcecie :) ), więc postanowiłam do tego wrócić ^^ Jeśli ktoś preferuje wattpad to zapraszam też tam, publikuję to samo opowiadanie na obu portalach :D
O samym opowiadaniu mogę powiedzieć niewiele, bo mam dopiero prolog i niecałe 3 rozdziały xD
Główną bohaterką jest polka, która w wyniku dziwnej sytuacji pojechała na wakacje do USA.
"Rudowłosa miła dziewczyna lubiana przez wszystkich" - powiedziałby ktoś patrząc na nią z boku, ale prawda jest inna. Dziewczyna stara się być uprzejmą i radosną osobą wśród innych, ale kiedy zostaje sama dopada ją depresja. Nie radzi sobie z problemami, od kiedy pamięta ojciec robi awantury o błahostki i wszystko zrzuca na swoją żonę, kiedy rudowłosa staje w obronie swojej mamy ten zawsze naskakuje na nią krzycząc, że nic nie osiągnie w życiu, bo jest zbyt tępa.
W szkole była lubiana, ale chciała mieć przyjaciół..jednak każdy do kogo się zbliżała okazywał się być dwulicowy i ranił ją. W liceum sportowcy się nad nią znęcali, śmiali się z niej, chrumkali jak przechodziła i nazywali świnią; raz zdarzyło się, że ją uderzyli.
Chciała poznać kogoś przez internet, miała nadzieję, że może okażą się lepsi...myliła się, każdy kto po jakimś czasie ją zobaczył zachowywał się tak samo jak reszta, pomimo wcześniejszych zapewnień, że będzie inaczej.
W gimnazjum poznała jedną dziewczynę - Karolinę i trzech chłopaków - Mateusza, Michała i Patryka. Kiedy wszyscy oprócz Mateusza kończyli gimnazjum, gdyż on jest od reszty młodszy o rok, ich kontakt zmalał, każde z nich było w innej szkole, a Karolina wyprowadziła się na drugi koniec polski.
Jednak udało im się wszystko naprawić i są zgraną paczką, a ruda wie, że może im ufać i nie skrzywdzą jej.
Pomimo niezbyt przyjemnych przeżyć z większością poznanych ludzi, ruda nadal wierzy, że są ludzie dobrzy i każdy zasługuje na pomoc.
Jednak przed wyjazdem do USA postanowiła nie ufać tak szybko ludziom, których tam pozna. Wiedziała, że jedzie tam na 3 miesiące, a potem wraca do Polski i kontakt na pewno się urwie, a nie chciała cierpieć znowu.
Czy odnajdzie kogoś kto dostrzeże jej problem z zaakceptowaniem siebie? Znajdzie się ktoś komu zaufa bezgranicznie bez najmniejszej obawy, że ją zostawi?
Tego dowiecie się czytając opowiadanie :)
~ Lisek :3
PS. Jeśli macie jakieś uwagi dotyczące mojego stylu pisania lub błędów to piszcie :) Oczywiście komentarze chwalące moje zdolności też są mile widziane xD
Parę lat temu pisałam imagines i opowiadania(możecie je znaleźć na moim profilu jeśli chcecie :) ), więc postanowiłam do tego wrócić ^^ Jeśli ktoś preferuje wattpad to zapraszam też tam, publikuję to samo opowiadanie na obu portalach :D
O samym opowiadaniu mogę powiedzieć niewiele, bo mam dopiero prolog i niecałe 3 rozdziały xD
Główną bohaterką jest polka, która w wyniku dziwnej sytuacji pojechała na wakacje do USA.
"Rudowłosa miła dziewczyna lubiana przez wszystkich" - powiedziałby ktoś patrząc na nią z boku, ale prawda jest inna. Dziewczyna stara się być uprzejmą i radosną osobą wśród innych, ale kiedy zostaje sama dopada ją depresja. Nie radzi sobie z problemami, od kiedy pamięta ojciec robi awantury o błahostki i wszystko zrzuca na swoją żonę, kiedy rudowłosa staje w obronie swojej mamy ten zawsze naskakuje na nią krzycząc, że nic nie osiągnie w życiu, bo jest zbyt tępa.
W szkole była lubiana, ale chciała mieć przyjaciół..jednak każdy do kogo się zbliżała okazywał się być dwulicowy i ranił ją. W liceum sportowcy się nad nią znęcali, śmiali się z niej, chrumkali jak przechodziła i nazywali świnią; raz zdarzyło się, że ją uderzyli.
Chciała poznać kogoś przez internet, miała nadzieję, że może okażą się lepsi...myliła się, każdy kto po jakimś czasie ją zobaczył zachowywał się tak samo jak reszta, pomimo wcześniejszych zapewnień, że będzie inaczej.
W gimnazjum poznała jedną dziewczynę - Karolinę i trzech chłopaków - Mateusza, Michała i Patryka. Kiedy wszyscy oprócz Mateusza kończyli gimnazjum, gdyż on jest od reszty młodszy o rok, ich kontakt zmalał, każde z nich było w innej szkole, a Karolina wyprowadziła się na drugi koniec polski.
Jednak udało im się wszystko naprawić i są zgraną paczką, a ruda wie, że może im ufać i nie skrzywdzą jej.
Pomimo niezbyt przyjemnych przeżyć z większością poznanych ludzi, ruda nadal wierzy, że są ludzie dobrzy i każdy zasługuje na pomoc.
Jednak przed wyjazdem do USA postanowiła nie ufać tak szybko ludziom, których tam pozna. Wiedziała, że jedzie tam na 3 miesiące, a potem wraca do Polski i kontakt na pewno się urwie, a nie chciała cierpieć znowu.
Czy odnajdzie kogoś kto dostrzeże jej problem z zaakceptowaniem siebie? Znajdzie się ktoś komu zaufa bezgranicznie bez najmniejszej obawy, że ją zostawi?
Tego dowiecie się czytając opowiadanie :)
~ Lisek :3
PS. Jeśli macie jakieś uwagi dotyczące mojego stylu pisania lub błędów to piszcie :) Oczywiście komentarze chwalące moje zdolności też są mile widziane xD
Subskrybuj:
Posty (Atom)