Właśnie siedzę w samolocie do LA z Londynu(taniej wyszło niż z lot z Polski). Z jednej strony bardzo się cieszę, bo zawsze chciałam tam polecieć, ale z drugiej jestem załamana, bo to przez mojego ojca tu jestem...
Ale zacznijmy od początku. Nazywam się Małgorzata Pask, mam 20 lat i studiuję pedagogikę w centrum Polski. Mam dwie starsze siostry: najstarszą Ewę(ma męża Adama i 1,5 roczną córeczkę Alicję) oraz środkową Agnieszkę(mąż Grzegorz, jeszcze bez dzieci); moi rodzice - Teresa i Andrzej - do niedawna mieszkali razem ze mną, ale ojciec zrobił coś co przelało szalę goryczy...otóż zdradził moją mamę; przez lata codziennych awantur i strachu, aby nie powiedzieć czegokolwiek co mogłoby go wkurzyć(a mogło być to wszystko), moja mama nie potrafiła mu już wybaczyć kolejnej zdrady(kiedy miałam kilka miesięcy spotykał się z jakąś babą i nawet się nie przejął kiedy mama go nakryła). Często myślę, że została z nim tylko ze względu na mnie, miłości w tym małżeństwie nie było już o lat.
Skąd wiemy o kolejnej zdradzie, której dopuścił się kiedy moja mama była ze mną w 8. miesiący ciąży? Ktoś USA skontaktował się z moim tatą, ale on nie zna języka angielskiego więc poprosił mnie o rozmowę, w ten oto sposób dowiedziałam się, że ojciec ma syna z tamtą kobietą..TAK SYNA! Jestem pewna, że gdyby chłopak go nie szukał to my byśmy nic nie wiedzieli. Mama od razu wyrzuciła ojca z domu, nie chciała go już widzieć ani znać, była zrozpaczona, ale z pomocą swoich córek pozbierała się i rozwiodła z tym bydlakiem.
Na początku wakacji, kilka miesięcy po zakończeniu horroru związanego z życiem z tym...egoistą, siedziałam w pokoju planując jak przez trzy miesiące większość czasu spędzę w domu, moi jedyni przyjaciele planują wyjazdy albo pracują, więc nie mają czasu. W pewnym momencie weszła moja mama:
- Cześć skarbie, masz jakieś plany na wakacje z przyjaciółmi?
- Mati pracuje na basenie praktycznie codziennie, Karo jedzie do mamy, a Patryk i Michał planują pojechać nad jezioro, więc nie za wiele..A co? - spojrzałam na nią odrywając wzrok od laptopa
- Skontaktował się ze mną mężczyzna z USA
- Rozmawiałaś po angielsku? - zdziwiłam się
- Nie skarbie - zaśmiała się - To był tłumacz, Twój brat przyrodni chce Cię poznać
Zakrztusiłam się sokiem, który piłam - Cco...?
- Chłopak chce mieć kontakt z rodzeństwem, nie jest winien temu co zrobił wasz ojciec. Przypomniałam sobie, że zawsze chciałaś pojechać do USA, a przy okazji dowiesz się jaki twój brat jest.
- Ale..jesteś pewna, że chcesz, abym jechała?
- Jasne Gosia, to okazja życia, podszkolisz język i wybawisz się, bo lecisz do Los Angeles!
Pisnęłam i rzuciłam się mamie na szyję - Kocham Cię mamo, jesteś najlepsza wiesz?
- Dzięki Tobie i twoim siostrom to wiem - przytuliła mnie z uśmiechem - Chodź musimy kupić Ci parę ubrań, nie masz przecież kostiumu do pływania, o szortach nie wspomnę, a tam jest baaardzo gorąco. O i sukienki Ci kupimy!
- Mamo..wiesz, że nie lubię szortów, pływać pewnie też nie będę...
- Spójrz na mnie - zmusiła mnie do spojrzenia sobie w oczy - Jesteś śliczna i nie masz czego się wstydzić, każda kobieta na gdzieś rozstępy, twoje wyblakły i już ich nie widać
- Widać mamo..plus mam za grube nogi i brzuch..
- Przestań, schudłaś od ostatniego roku i ja Ci to mówię, wiesz że jestem zawsze z Tobą szczera
- Wiem..dziekuję - dałam jej buziaka i poszłyśmy.
W skrócie tak wygląda sytuacja przez, którą znalazłam się w tym samolocie i lecę poznać mojego młodszego brata...
_______________________________________________
Jest prolog!
Mam nadzieję, że jest czytelny i wiadomo o co tu chodzi, szczerze pisałam go na nudnym wykładzie xD
Do historii Gosi zainspirowała mnie opowieść pani profesor na zajęciach :)
Pierwszy rozdział postaram się dodać jutro, a teraz lecę świętować moje urodziny ^^
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz